Nazywam się Lilian Michaelis, Lili. Mam szesnaście lat, ojca imieniem Sebastian i jego kuzyna, a mojego wujka nazwiskiem Claude Faustus, którzy mnie wychowują. Myślę, że kuzyni nie za bardzo się lubią i najchętniej mieszkaliby osobno, ale tata (z zawodu budowlaniec) kilka lat temu miał wypadek, w wyniku którego musi jeździć na wózku i wuj postanowił nam pomóc. Mamy nie znam. Wiem o niej tylko tyle, że ma na imię Rachel, tata poznał ją na studniówce i nawiązali krótki romans, a szesnaście lat temu zjawiła się u niego z niemowlęciem na ręku, poprosiła by mnie dobrze wychował i tyle ją widział. Czy chciałabym ją poznać? Bardzo! Tęsknię za życiem z matką i strasznie zazdroszczę swoim koleżankom. Aktualnie mieszkamy w małym, szkockim miasteczku, ale przeprowadzamy się do Londynu, bo wujek jest pastorem i przez to często zmieniamy adres zamieszkania. Ja w przyszłości zostanę sanitariuszką i będę leczyć ludzi. Wuj się śmieje, że pomogę tacie stanąć na nogi, a tata na to, żeby martwił się o siebie, bo inaczej to on zostanie moim pacjentem, a potem godzinami sobie dogryzają i wytykają wszelkie błędy. To jest czasem strasznie zabawne. Kocham swoje życie...
Na stacji kolejowej był tłum i rozgardiasz, czyli to co zwykle w takim miejscu. Pospinałam wszystkie walizki i ruszyłam za wujkiem, który pomagał tacie wyjechać ze stacji. Nagle na kogo wpadłam. - Przepraszam, to nie chcący - mruknęłam. - Nie szkodzi. To moja wina - odpowiedział mi chłopięcy głos z idealnym, angielskim akcentem. Rodowity Anglik. Ja już przesiąknęłam tyloma akcentami, że mówiłam bardziej jak zagraniczna turystka niż rodowita Brytyjka. Przyjęłam wyciągniętą w moją stronę dłoń i wstałam. - Dziękuję - Pozwoliłam sobie na delikatny uśmiech. - Nie ma za co. Tak przy okazji: jestem Ciel. Ciel Phantomhive, a ty? - Błękitne oczy bruneta studiowały uważnie moją twarz. - Och. Jestem Lilian Michaelis, ale wszyscy mówią mi... - Lili! - Usłyszałam za sobą pełen wyrzutu głos. - Tak, wujku? - Odwróciłam się i spojrzałam w złote tęczówki skryte za prostokątnymi okularami. - Zaraz mamy autobus - powiedział, więc pożegnałam się z Cielem i ruszyłam za kuzynem taty. Wreszcie w dom...
Komentarze
Prześlij komentarz